Tłumaczenie i jego etapy

Tłumaczenie i jego etapy

Tłumaczenie – zamiana słów w języku X na słowa w języku Y. Brzmi prosto, prawda? Wystarczy znać dwa języki i tyle. Dlaczego zatem po skontaktowaniu się z biurem tłumaczeń dowiadujesz się, że tekst będzie gotowy za kilka dni, a cena wynosi… no, powiedzmy delikatnie, że więcej, niż się spodziewano.

Tymczasem wykonanie usługi tłumaczenia to bardzo złożony proces i dobre biuro tłumaczeń doskonale to wie, przestrzegając wszystkich procedur, dzieląc pracę na etapy, przydzielając każdy element odpowiedniemu specjaliście, a jednocześnie kontrolując całość. Aby klient dostał naprawdę profesjonalne tłumaczenie, które będzie w języku docelowym brzmiało całkowicie naturalnie oraz było na wysokim poziomie pod względem merytorycznym, należy wykonać wiele czynności. Postanowiliśmy opowiedzieć o kulisach naszej pracy.

tłumaczenie fromtotlumaczenia

I ETAP: ANALIZA I PRZYGOTOWANIE

Project manager rozpoczyna od analizy zlecenia. Zapoznaje się z rozmiarem tekstu oraz oczekiwaniami klienta, następnie określa ramy czasowe, koszt, sposób dostarczenia itp. Gdy przygotowana przez niego propozycja zostaje zaakceptowana, rozpoczyna się drugi etap analizowania, czyli dokładne przeczytanie treści pod kątem ewentualnych problemów w procesie tłumaczenia. Często zlecający nie zdaje sobie sprawy, że używa slangu branżowego, skrótów, które mogą być niezrozumiałe dla nikogo poza firmą, albo autor pisał zbyt szybko i tekst jest niespójny bądź zawiera błędy logiczne. To jednak nie wszystko: tekst może zawierać odwołania, których dosłowne tłumaczenie zwyczajnie nie ma sensu, na przykład taki zwrot: „w razie wypadku zadzwoń na numer 999” przetłumaczony na język szwedzki i z przeznaczeniem na rynek szwedzki nie będzie miał sensu, ponieważ tam numer ratunkowy 999 nie zadziała.

Doświadczenie mówi, że im więcej czasu poświęci się na ten etap pracy, tym lepsze i dokładniejsze jest tłumaczenie, a cała dalsza praca przebiega znacznie sprawniej, gdyż dobrze przygotowany projekt to 100% sukcesu.

II ETAP: TŁUMACZENIE

Kolejnym ważnym zadaniem jest wybranie właściwego tłumacza. Samo to, że tekst ma zostać przełożony z języka polskiego na angielski, nie oznacza jeszcze przekazania go dowolnemu tłumaczowi tego języka. Bierzemy pod uwagę najważniejszy czynnik: specjalizację danego tłumacza. Jeżeli treść dotyczy pinetyzacji, nie przekażemy takiego zlecenia osobie specjalizującej się w tłumaczeniach prawniczych. Z kolei znakomity specjalista od tekstów medycznych, dla którego diagnostyka z użyciem sekwencjonowania DNA to bułka z masłem, nie powinien tłumaczyć artykułu o wydobyciu gazu łupkowego.

Gdy tłumacz zakończy swoją pracę, jest ona następnie sprawdzana przez korektora. Co? Jakiego korektora?! – zdziwi się zapewne niejedna osoba. Przecież tłumacz chyba potrafi bezbłędnie przetłumaczyć, bo jak nie, to co z niego za spec?

To nie takie proste. Wiedzą o tym doskonale wydawnictwa czy redakcje, w których anonimowi dla nas korektorzy sprawdzają i poprawiają teksty pisane przez nawet najsławniejszych dziennikarzy i pisarzy. Zwyczajnie nie widzimy własnych błędów, literówek, efektów zmęczenia czy chwili nieuwagi. Jest to temat na osobny artykuł, jak zabawne bywają owe błędy… a przecież oddany przez dobre biuro tłumaczeń tekst nie może ich zawierać! Dlatego nawet norma ISO dla naszej branży nakazuje korektę wykonaną przez drugą parę oczu.

III ETAP: DALSZA OBRÓBKA TEKSTU

Teraz na plac boju wkracza grafik i zaczyna się DTP, potocznie nazywane składem komputerowym. Tłumaczone treści mają bardzo różne przeznaczenie – od ulotek i broszur, przez strony internetowe, po katalogi, opasłe instrukcje obsługi czy książki. Tekst musi zostać umieszczony we właściwym miejscu, przy właściwych ilustracjach, w odpowiednich tabelach itp. Gdy to zostanie wykonane, tłumacz jeszcze raz sprawdza, czy nigdzie nie ma błędu – przecież grafik nie musi znać języka docelowego. Jeżeli tłumaczone teksty mają znaleźć się na stronie internetowej, robimy także audyt pod kątem pozycjonowania przez wyszukiwarki, czyli SEO (Search Engine Optimization). Jest to dodatkowa usługa, o której szerzej napiszemy przy innej okazji.

IV ETAP: FINALIZACJA

Złożony i sprawdzony plik trafia do project managera, który sprawdza, czy wszystkie oczekiwania i życzenia klienta zostały spełnione. Ufff… można teraz sfinalizować zlecenie, przekazać plik (w wersji elektronicznej, drukowanej, w postaci strony internetowej itd.).

Mamy nadzieję, że rzuciliśmy nieco światła na naszą pracę i że teraz zaczniesz nieco inaczej na nią patrzeć, co na pewno dobrze wpłynie na współpracę, do której serdecznie zapraszamy!

 

Warto przeczytać:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Status języka: czy Twój język jest lepszy od innych?

Status języka: czy Twój język jest lepszy od innych?

Czy nam się to podoba czy nie, podział klasowy dotyczy także języków. W niektórych przypadkach status języka jest wyższy, w innych niższy, a status ten, choć umowny, zdaje się mieć wpływ na odbiór języka w społeczeństwie (zwłaszcza wielokulturowym), a także na jego rozwój w długofalowej perspektywie.

Języki romańskie

Mimo, że hiszpańskiego powszechnie naucza się w amerykańskich szkołach, istnieje wiele anegdot, które są dowodem niechęci Amerykanów do tego języka, postrzeganego jako ten, którym często posługuje się klasa robotnicza. Z kolei francuski i włoski wydają się pochodzić z wyższych sfer, kojarzone są z literaturą i wysoką kulturą.

Imigranci bardzo często namawiają swoje dzieci, by posługiwały się głównie językiem nowej ojczyzny, a nie rodzimym. W konsekwencji status języka hiszpańskiego oraz umiejętność rozmawiania po hiszpańsku gwałtownie zanika wśród nowych pokoleń wychowywanych już w USA.

Podział klasowy języków widoczny podczas Eurowizji

Przykład Eurowizji także pokazuje, że niektóre języki nie są uważane za prestiżowe, nawet przez native speakerów. Kraje takie jak Dania i Azerbejdżan nigdy nie zgłosiły do konkursu piosenki w ojczystym języku, podczas gdy Gruzja i Islandia prawie co roku występują z utworami po gruzińsku i islandzku.


status językaRezygnacja z języka ojczystego

W wielojęzykowej Holandii, status języka polskiego jest dość niski w porównaniu do niderlandzkiego czy angielskiego. Od tych, którzy się nimi posługują nie będzie się wymagało, by przeszli na polski. Jest jednak możliwe, że z czasem będą musieli poszerzyć swoją percepcję o posługiwanie się jakimś dodatkowym językiem, choćby polskim. Zjawisko to nazwano bilingwalnością dodaną. Niemniej od Arabów, Turków i Polaków oczekuje się, że przejdą na jeden z języków o wyższym statusie, w tym wypadku niderlandzki lub angielski. To przykład dwujęzyczności subtraktywnej – konieczność porozumiewania się w języku o wyższej pozycji, rezygnując z ojczystego. Upowszechnianie się tej praktyki jest jednym z powodów niechęci rodzimych użytkowników do danego języka, a w konsekwencji jego powolnego zanikania na danym terenie.

Status języka polskiego w Wielkiej Brytanii

Holandia bynajmniej nie jest jedynym miejscem, gdzie dochodzi do takiego zjawiska. Polski został niedawno, zaraz za walijskim, najczęściej używanym językiem mniejszości w UK. Jeśli brać pod uwagę jedynie liczbę mówiących nim osób, może się zdawać ważnym językiem na Wyspach. Jednak w bardzo niewielkim stopniu zachęca się jego użytkowników do pozostania przy ojczystym, namawiając ich do przejścia na angielski najszybciej, jak się da. Natomiast nie ma takiego nacisku wobec osób porozumiewających się po francusku, choć jest ich dużo mniej.

Prestiżowy status języka angielskiego

Ogólnie rzecz ujmując, Wielka Brytania i USA nie należą do miejsc, w których wysoko ceni się języki obce. Angielski uważa się za język o uniwersalnie wysokim statusie. To niebywałe, że jeden język ma ogólnoświatowy zasięg, a jednak tak jest w tym przypadku. Prestiż angielskiego na całym świecie powoduje jego dominowanie w miejscach, gdzie jest językiem ojczystym. Innym językom, będącym niżej w strukturze klasowej, trudno jest konkurować z tymi o wyższym statusie. Tam, gdzie dominuje angielski, pozostałe mają niewielkie szanse na przetrwanie.

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Nowy rekord zbiórki WOŚP!

Nowy rekord zbiórki WOŚP!

wośp from-to wośp from-toJuż wiadomo! 126 373 804 złote i 34 grosze. Dokładnie tyle udało się zebrać podczas XXVI Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dla wyrównania szans w leczeniu noworodków. Ogromnie cieszymy się z tego wyniku, zwłaszcza, że Biuro Tłumaczeń From-To miało swój skromny udział w zbiórce. Podczas licytacji, która odbyła się 14.01.2018 na placu Wolności w Opolu, przekazane przez nas vouchery zostały wylicytowane za łączną sumę 650 zł! Darczyńcom bardzo dziękujemy! Obiecujemy, że w przyszłych latach także aktywnie będziemy wspierać WOŚP, a wszystkich Państwa gorąco zachęcamy do tego samego!

Na zdjęciach: zwycięzcy naszych licytacji i przedstawicielka biura, Monika Rozwarzewska.

 

Na temat WOŚP pisaliśmy również tutaj 

Przydatne linki:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Tygodnie pracy bez długich weekendów i perspektywy nadchodzących świąt mogą wydawać się czasem monotonne i trudne do przeżycia. Wówczas warto przyjąć zasadę, że cieszyć się można każdym dniem, zwłaszcza z uwagi na fakt, że jak się okazuje, prawie codziennie przypada jakaś wyjątkowa okazja. My szczególnie lubimy te, których nazwy wiążą się z grami słownymi.

 

gry słowne

 

Star Wars Day: May The 4th Be With You (4 maja)

Ta genialna gra słów z najbardziej popularnym cytatem z serii („may the Force be with you”) wyznaczyła wszystkim fanom Gwiezdnych Wojen datę świętowania. To czas konwentów, maratonów filmowych i innych pomysłowych sposobów na wspominanie ulubionych bohaterów – Luke’a, Leię, Hana Solo… Trzymajcie świetlne miecze w gotowości!

 

Movember (cały listopad)

gry słowne

Movember to kombinacja słów moustache/mustache (wąsy) i November (listopad). Takie złożenia mają wspólną nazwę „portmanteau”. Ideą Movember, zapoczątkowanego w 2001r., jest namawianie mężczyzn do zapuszczania wąsów. Zmiana wyglądu ma sprowokować pytania i zwiększyć świadomość społeczną na temat chorób, które dotyczą mężczyzn, takich jak problemy z prostatą i rak jąder. Jeśli nie możesz zapuścić wąsów, wesprzyj fundacje pomagające chorym!

 

Friendsgiving (koniec listopada)

gry słowneThanksgiving, czyli Święto Dziękczynienia, przypada na czwarty czwartek listopada. Jest bardzo popularne w USA, ale nie możemy zapomnieć o jego wariacji:Friendsgiving. Święto Dziękczynienia zazwyczaj spędza się z rodziną, ale obecnie wiele osób mieszka z dala od swoich bliskich. I właśnie dlatego wymyślono alternatywę.

Friendsgiving można obchodzić w ten sam dzień co Thanksgiving lub w podobnym czasie. To okazja na spędzenie miłych chwil z przyjaciółmi i wyrażenie im wdzięczności. Inicjatywa zyskała popularność w 2008 roku, ale Monica, Joey, Phoebe, Rachel, Chandler i Ross z „Przyjaciół” zdaje się, że wpadli na ten pomysł dużo wcześniej.

 

Humbug (21 grudnia)

gry słowne

„Bah! Humbug!” to charakterystyczne powiedzonko Ebenezera Scrooge’a, bohatera „Opowieści wigilijnej” Dickensa, który ma obecnie poświęcony sobie dzień. Zmęczeni przedświąteczną krzątaniną, 21 grudnia możemy legalnie zrobić sobie przerwę i zbojkotować bożonarodzeniowy nastrój, tak jak robił to (do czasu) Scrooge.

Samo słowo humbug ma wiele znaczeń, między innymi tłumaczy się je jako „zupełny bezsens”, „coś nietrwałego i nieznaczącego”, a w Wielkiej Brytani może oznaczać nawet… różnego rodzaju miętowe cukierki. Wyrażenie było popularne w latach 1730-1740, ale to książka Dickensa sprawiła, że 1843 przeżywało renesans.

 

 gry słowneFestivus (23 grudnia)

Fani serialu Seinfeld podają odcinek „The Strike” z 18 grudnia 1997 jako początek idei Festivusa, w rzeczywistości jednak autor odcinka, Dan O’Keefe, ukradł ten pomysł swojemu tacie, który wymyślił słowo w latach 60.

Festivus powstał jako alternatywa dla religijnych i komercyjnych sposobów obchodzenia Bożego Narodzenia. W jej ramach można zamiast choinki postawić sobie jedynie metalowy stojak zwany Festivus Pole, a przy stole zamiast życzeń wyznać wszystkim, czym nas rozczarowali w mijającym roku (tzw. Airing of Grievances). Dużą atrakcją jest też organizowanie Feats of Strength, czyli zawodów zapaśnicznych. Cóż, mamy wrażenie, że te pomysły przypadną do gustu szczególnie fanom Humbugu.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

From-To wspiera WOŚP!

From-To wspiera WOŚP!

WOŚPNie możemy się już doczekać niedzielnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy! Ta inicjatywa zawsze była bliska naszemu sercu, jednak w tym roku cieszymy się podwójnie, ponieważ czynnie włączyliśmy się w akcję WOŚP.
Udało nam się wesprzeć cele operacyjne Sztabu w Opolu, a także przekazać na aukcję:

• Bon o wartości 200 zł na tłumaczenia pisemne w dowolnej parze językowej
• 3 vouchery na 5 godz. nauki języka angielskiego (konwersacje, przygotowanie do testów, do matury – dowolnie)

Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w aukcjach WOŚP!

Kiedy: 14.01.2018
Gdzie: plac Wolności w Opolu

 

Przydatne linki:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Najdziwniejsze nazwy drinków

Najdziwniejsze nazwy drinków

Grudzień to okres świąteczny, czas mniejszych i większych spotkań i przyjęć, aż do kulminacji w Sylwestra, który rozpocznie sezon karnawału. Chcemy przypomnieć Wam, że wkrótce wszyscy będziemy mogli podsumować mijający rok ze szklaneczką czegoś pysznego w dłoni, dlatego w kolejnych akapitach przedstawimy kilka drinków o intrygujących nazwach…

 

najdziwniejsze nazwy drinków

Salty dog (Słony pies)

Klasyczne połączenie ginu lub wódki z sokiem grejpfrutowym w posolonej na brzegach szklance. Sól wyjaśnia pochodzenie części nazwy, ale skąd wziął się pies? Okazuje się, że podstawową wersję drinka (wódkę z sokiem) nazywano greyhoundem (chartem), wariant z solą mianowano więc słonym psem.

 

Cold duck (Zimna kaczka)

Cold duck to mieszanka wytrawnego białego wina, szampana, soku z cytryny i cukru. Ale co ma drób do tak eleganckiego napoju? Wszystko wiąże się z ewolucją języka… Drink pochodzi z Bawarii, której to mieszkańcy niechętnie marnowali ostatnie krople wina i szampana z dna butelki, mieszali je więc i tak powstał oryginalny koktajl, którego niemiecka nazwa to „kalte ende” (z niemieckiego „zimny koniec”). Z czasem „ende” przekształciło się w „ente”, czyli kaczkę. Tajemnicą pozostaje, czy miał to być żart, który się przyjął, czy „ente” po prostu łatwiej się wymawiało…

 

najdziwniejsze nazwy drinkówHorse’s neck (Szyja konia)

Ten amerykański trunek wymyślono na początku XX wieku jako mieszankę whiskey i napoju imbirowego, zdobioną długą spiralną skórką z cytryny. Być może to właśnie z powodu tej skórki drink początkowo nazwano „końskim kołnierzem” (horse’s collar). Skojarzenie z długą szyją zwierzęcia było chyba trafniejsze, dlatego nazwa utrwaliła się w tej postaci.

 

Moosemilk (Mleko łosia)

Wbrew nazwie, ten napój wyskokowy nie zawiera mleka łosia, ale mleko krowie w połączeniu z whiskey lub rumem, czasem z dodatkiem syropu klonowego, śmietany i jajek. Popularny zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia. Skąd łoś? Prawdopodobnie z Kanady, bo to właśnie ona jest ojczyzną tego drinka, a łoś jest jednym z jej symboli narodowych.

 

Moscow Mule (Moskiewski muł)

najdziwniejsze nazwy drinków

Klasyczny, wielbiony i modny, z dziwaczną nazwą. Wódka, piwo imbirowe I sok z limonki, najlepiej podane w fotogenicznym miedzianym kubku (furora na Instagramie!) Dość łatwo zgadnąć, skąd w nazwie Moskwa – Rosjanie i wódka, więcej nie trzeba dodawać, wszystko jest jasne.

Natomiast w Ameryce w latach 40., kiedy wymyślono ten drink, wódka nie była jeszcze zbyt popularna, zaczęto ją doceniać dopiero pitą z piwem imbirowym. Dopiero to połączenie dawało prawdziwego „kopa”, dlatego skojarzono napój z mułem, zwierzęciem, który wyjątkowo często kopie.

 

Shandygaff

Shandygaff to kufel wypełniony w połowie zwykłym piwem, a w połowie piwem imbirowym. Napój ten został rozsławiony przez Anglików w drugiej połowie XIX wieku. Nazwa wiąże się z brytyjskim slangowym powiedzeniem „shant of gatter”, które oznacza serwowanie piwa lub „barowej wody”. Drink będący pubowym ulubieńcem klasy robotniczej, został z czasem doceniony przez wyższe sfery i trafił do grona tak eleganckich napoi, jak sherry cobbler.

 

najdziwniejsze nazwy drinków

Swizzle

Robiony z zachodnioindyjskiego rumu, soku z limonki, pokruszonego lodu i cukru, drink ten jest egzotyczną propozycją z Barbadosu. Wyróżnia go sposób przygotowania – musi być zamieszany (swizzled) specjalnymi patyczkami (swizzle sticks) pozyskanymi z gałęzi karaibskiego drzewa. Metoda mieszania również jest szczególna, należy bowiem trzymać patyczek pomiędzy dwiema dłońmi i obracać go niezwykle szybko tak, by na zewnątrz szklanki wytworzyła się warstwa lodu. Na koniec wkłada się do drinka liście o gorzkim lub pikantnym posmaku.

 

Syllabub

Historia tego napitku sięga 1530 roku, odkąd robi się go słodząc i przyprawiając mleko lub śmietankę, a potem łącząc je z winem bądź cydrem. Jeśli chodzi o nazwę, człon sylla- pochodzi od Sille, regionu we Francji, znanego z produkcji win, natomiast „bub” to slangowe wyrażenie z czasów elżbietańskich, oznaczające napój z bąbelkami. Elżbietanie naprawdę poważnie podchodzili do bąbelków. Jednym z niezawodnych sposobów na uzyskanie idealnie spienionego mleka do drinka było wlanie go do naczynia bezpośrednio z krowiego wymiona… Mniejsza z tym jednak, Sille bub został wkrótce przemianowany na syllabub, a ludzie znaleźli lepsze metody na spienianie mleka.

Tom i Jerry

najdziwniejsze nazwy drinków

Tom i Jerry, choć kojarzą nam się przede wszystkim z postaciami z kreskówki, byli bohaterami powieści Pierce’a Egana „Life in London” z 1821r. Przedsiębiorczy autor rozreklamował swoją książkę wymyślając drinka i nadając mu nazwę na cześć tychże bohaterów. Obecnie drink stworzony podobno przez Egana uznawany jest za tradycyjny świąteczny napój, popularny zwłaszcza w środkowozachodnich stanach USA. Podaje się go w specjalnych miseczkach zwanych również Tom i Jerry, a powstaje ze zmieszania rumu, ciepłej wody lub mleka, ubitych jajek, przypraw i cukru. Brzmi bardzo świątecznie, prawda?

 

 

Zombie

Ten tropikalny drink, który robi się z różnych rodzajów rumu, soku z cytrusów i likieru morelowego, powstał jako… lekarstwo na kaca. Podobno Don the Beachcomber (słynny pomysłodawca i właściciel barów, restauracji i klubów w stylu polinezyjskim) zaserwował go klientowi, który przyszedł do niego na kacu, a wypiwszy miał powiedzieć: „Czułem się jak trup, a ten drink zrobił ze mnie zombie”.

 

Podobne wpisy:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Coś poszło nie tak, czyli nazwy, które kłamią

Coś poszło nie tak, czyli nazwy, które kłamią

Pewnie myślisz, że Chinese checkers (chińskie warcaby, trylma) pochodzą z Chin, kapelusze panamskie – z Panamy, a French fries (frytki) – z Francji. Nic bardziej mylnego. Jaka jest prawda? Nadszedł czas, by na światło dzienne wyszła wiedza o miejscach, z których naprawdę pochodzą znane przysmaki i przedmioty!

 

Cyfry arabskie

nazwy

Wszyscy w pierwszych latach szkoły uczymy się arabskiego systemu zapisu cyfr. Mimo nazwy ten system, z powodzeniem wykorzystywany od 1100 roku, wywodzi się z Indii, nie ze Bliskiego Wschodu. W 200 r. p.n.e. naukowcy i matematycy z Indii stworzyli prototyp arabskiego systemu zapisu cyfr zwany brahmi. Wygląd cyfr brahmi zmieniał się przez wieki, aż około 1100 roku n.e. natrafili na niego matematycy z Bliskiego Wschodu. Muzułmańscy uczeni tłumaczący teksty w języku hindi i sanskrycie na arabski zaadaptowali hinduski schemat cyfr, a dzięki wpływowi islamu na Hiszpanię zapis przeniknął do kultury europejskiej.

 

nazwy

 

Chińskie warcaby

Ta popularna gra, której plansza ma charakterystyczny kształt kolorowej gwiazdy, nie ma nic wspólnego z kulturą Chin. Gra została wymyślona w 1892 roku w Niemczech, w oparciu o starszą o dziesięć lat wersję zwaną halma (po grecku: skok), której twórcą był chirurg z Bostonu (tak, historie związane z pochodzeniem rzeczy są zwykle skomplikowane). Halma była zabawą dla 2–4 osób rozgrywaną na planszy kwadratowej (właściwie tylko to różni ją od chińskich warcabów). Pomysł wykorzystała niemieckie firma, zmieniając kształt planszy na gwiazdę, a nazwę gry – na Stern Halma. Spopularyzowano ją w USA około 1928 roku jako Hop Ching Checkers, a później Chinese Checkers (chińskie warcaby).

nazwy

 

Kapelusze panamskie

Lekkie, przewiewne słomkowe kapelusze, popularne latem wśród mężczyzn, tak naprawdę pochodzą z Ekwadoru. Winę za mylną nazwę ponosi geografia. Na początku XIX wieku Ekwador nie cieszył się zbytnią popularnością wśród podróżników i turystów. Położenie Panamy czyniło ją z kolei swego rodzaju mostem łączącym obie Ameryki. Tamtędy wiodła wówczas najszybsza droga z jednego wybrzeża na drugie. Sprytni ekwadorscy biznesmeni sprzedawali więc swoje wyroby, w tym kapelusze, w Panamie – i stąd wzięła się ich nazwa.

 

Rożki angielskienazwy

Tutaj myląca jest nie tylko nazwa, ale i skojarzenie. Rożek angielski, często klasyfikowany jako instrument dęty blaszany, jest w istocie dużym obojem (czyli instrumentem dętym drewnianym). Na dodatek wcale nie pochodzi z Anglii, ale ze Śląska. Swoją obecną formę uzyskał w 1720 roku, zaprojektowany na podobieństwo oboju, ale z gruszkowatą końcówką.

Jedną z teorii mającą wyjaśniać, dlaczego przymiotnik „angielski” przykleił się do nazwy, jest fakt, że instrument miał się kojarzyć z tymi trzymanymi przez anioły na średniowiecznych rycinach. W języku wysokoniemieckim (to język etniczny, jeden z tzw. makrojęzyków) słowo „anielski” to „engellisch”, wyraz bardzo przypominający „english”.

 

Frytki

nazwy

Angielska nazwa frytek (French fries) sugeruje ich francuskie pochodzenie, z czego bez wątpienia nie są zadowoleni Belgowie, którzy jako pierwsi przygotowywali ten przysmak. Wszystko zaczęło się od… ryb. Belgowie uwielbiali jadać małe smażone rybki, ale kiedy rzeki zimą zamarzały, łowienie płotek stawało się niemożliwe. Zadowalającym zamiennikiem okazały się ziemniaki, krojone w paski przypominające malutkie rybki. Voilà! Stacjonujący w Belgii amerykańscy żołnierze nazywali przekąskę „French fries” z uwagi na fakt, że mówi się tam po francusku. I tak wszyscy zapomnieli, że ten kulinarny hit to zasługa Belgów. Co za pech!

 

Dressing rosyjski

Niestety, historia tego sosu sałatkowego nie ma nic wspólnego z Anną Kareniną, która uciekła do kochanka, by doprawiać z nim dania majonezem i ketchupem. Prawda jest dużo mniej romantyczna – sos pochodzi z Nashua w New Hampshire. Ta mieszanka ketchupu, majonezu, papryki, chrzanu i sekretnych przypraw zaczęła się pojawiać na stołach jako dressing we wczesnych latach dwudziestych XIX wieku, dzięki pomysłowości sklepikarza z New Hampshire Jamesa E. Colburna. Niektórzy uważają, że określenie „rosyjski” przylgnęło do sosu, ponieważ jego twórca lubił dodawać do niego kawior.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Najstarsze tajemnice językowe świata

Najstarsze tajemnice językowe świata

Przez dekady archeologów zadziwiały spektakularne obrazy pędzących koni i bizonów namalowane przez artystów z Epoki Lodowcowej na ścianach jaskiń Europy, takich jak Chauvet, Lascaux i Rouffignac we Francji. Jakie tajemnice językowe kryją się w tych jaskiniach?

Rysunki naskalne w jaskini Rouffignac

Poznajmy najstarsze tajemnice językowe świata

Figuratywne dzieła sztuki, stworzone 10 000-35 000 lat temu wykorzystywały zasady szerokiej perspektywy, mieszania kolorów i cieniowania. Stały się one głównym punktem zainteresowania wielu naukowców, a nawet ich obsesją. Ciekawym jest, że wokół krawędzi różnych kształtów zwierząt można zauważyć małe niefiguratywne kształty. Nie chodzi o to, że wcześniej badacze nie poświęcali im uwagi. Oni po prostu nie wiedzieli, co z nimi zrobić.

Niedawno Genevieve von Petzinger, absolwentka Uniwersytetu Wiktoria w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, paleoantropolog i badaczka sztuki naskalnej, zidentyfikowała około trzydziestu wyjątkowych znaków geometrycznych, które występują na rysunkach naskalnych w jaskiniach na całym świecie. W ciągu ostatnich lat badaczka spędziła blisko sto godzin pod ziemią. Wędrowała i przedzierała się przez około pięćdziesiąt miejsc we Francji, Hiszpanii, Portugalii i na Sycylii. Jej badania obejmują obecnie setki wykopalisk oraz notatki innych badaczy. Każdy nietypowy element jest wprowadzany do bazy danych, wraz z bogatymi meta danymi: określona jest ilość śladów, kolor, typ wykopaliska, jego opis, malowidła w pobliskich jaskiniach, szerokość i długość geograficzna. Jakie tajemnice językowe skrywały te jaskinie?

Analiza danych

Organizując znaki w specjalnie stworzone bazy danych, Genevieve zauważyła jak wzory znaków rozprzestrzeniają się na odległości geograficzne i jak powtarzane parowania oraz grupy zaczynają się z czasem kształtować w schematy. Swoje obserwacje opisała w niedawno wydanej książce, pt. The First Signs (pl. „Pierwsze znaki”). Udowodniła, że grupy znaków podwajają się w różnych miejscach, znacząc tym samym wielkie trasy handlowe, rozciągające się na tysiące kilometrów.

Każdy znak powtarza się w określonych miejscach, które składają się na szlaki. Podążanie nimi pozwoliło badaczce na ustalenie związków kulturowych pomiędzy regionami, jak i zrozumienie tego, jak nasi przodkowie przemieszczali się w lodowcowym krajobrazie. Wzory mogą także potwierdzić obecność rozwijającej się tradycji graficznej, tworzenia symboli, jak również, mówiąc ogólnie, sztuki Epoki Lodowcowej, potencjalnie ważnego źródła informacji potrzebnych do zrozumienia początków komunikacji graficznej.

Von Petzinger wierzy, że abstrakcyjna natura tych znaków jest jednym z najlepszych dowodów na to, że twórcom malowideł nie chodziło jedynie o estetykę. To świadczy o bardziej symbolicznej roli form graficznych oraz chęci komunikowania pomysłów, które niekoniecznie było łatwo odzwierciedlić w formie trójwymiarowej lub poprzez mowę.

Nie można jednak wysnuć jednoznacznych wniosków, które prowadziłyby do stwierdzenia, że niefiguratywne znaki były prototypem pisma. Nie odkryto jeszcze wystarczająco dużo form, które mogłyby odpowiadać wszystkim słowom występującym w języku mówionym, pełnego systemu znaków. Nie zaobserwowano także znaków powtarzających się wystarczająco regularnie, aby można było stwierdzić, że jest to pewnego rodzaju alfabet.

Systemy piśmiennicze, które opierają się przede wszystkim na piktogramach, są zwykle klasyfikowane jako pro-piśmiennicze. Von Petzinger przekonuje, że znaki sugerują obecność rozwijającego się repertuaru symboli, co jest określonym warunkiem wstępnym dla danego języka. Można interpretować symbole piktograficzne, ale nie czyta się ich w taki sam sposób jak pismo. Von Petzinger zapoczątkowała trwające do teraz badania historii kolektywnej, które mają na celu odkryć i opisać rozwój ludzkich systemów komunikacji.

 

Podobne wpisy:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!