Lingwistyka śledcza

Lingwistyka śledcza

Zawirowania po 2010 roku

Na przestrzeni kilku lat od wybuchu arabskiej wiosny w Tunezji pod koniec 2010 roku, tempo wydarzeń na świecie bardzo przyspieszyło. Działo się tak wiele, w tak wielu miejscach i sprawach tak istotnych, że wielu publicystów zaczęło pisać o końcu pewnej epoki i początku nowych porządków na światowej scenie politycznej i społecznej. Libia pogrążyła się w zupełnym chaosie po obaleniu i śmierci dyktatora Mu’ammara Kaddafiego, w Syrii wybuchła wojna domowa, powstało i rozrastało się tzw. Państwo Islamskie, Rosja zaatakowała ukraiński Krym, wokół niemalże całej Europy niebezpiecznie rosło napięcie.

Kryzys imigracyjny

Wszystkie te wydarzenia, jak również wiele wcześniejszych, doprowadziły do tego, że w samym 2015 roku granice Unii Europejskiej, uciekając przed wojną, biedą i prześladowaniami, przekroczyło (z pominięciem standardowych procedur imigracyjnych) ponad milion osiemset tysięcy ludzi. W związku ze skalą tych migracji oraz trudnościami z logistycznym i ekonomicznym zorganizowaniem obsługi i rozlokowania tak ogromnych rzesz ludzi zaczęto coraz głośniej mówić o kryzysie imigracyjnym w Europie.

Prawo w normalnych okolicznościach bardzo jasno rozróżnia status imigranta od uchodźcy czy azylanta. Państwa Unii Europejskiej, które miały być miejscem docelowym dla migrantów, nie były ani chętne, ani organizacyjnie zdolne do przyjmowania wszystkich. Zajęto jasne, choć trudne do zrealizowania stanowisko: przybysze o statusie uchodźcy z krajów objętych wojną czy prześladowaniami mogli dostać prawo pobytu oraz wsparcie wynikające z obowiązującego prawa międzynarodowego. Imigranci natomiast pochodzący z krajów, w których nie toczyły się działania wojenne, mieli wracać do siebie. Pojawia się jednak bardzo duże wyzwanie organizacyjne w przypadku tak ogromnej liczby ludzi.

Wyobrażenie o ustaleniu czyjegoś miejsca pochodzenia jest stosunkowo proste – funkcjonariusz odpowiednich służb prosi daną osobę o jakikolwiek dokument tożsamości, na podstawie którego może zweryfikować wszelkie potrzebne mu informacje. I już, sprawa załatwiona. Niestety rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Setki tysięcy ludzi czekających pod granicami Unii Europejskiej i w miasteczkach namiotowych już na jej terenie nie posiadało żadnych dokumentów tożsamości.
Co więcej, kiedy rozeszła się wieść, że prawo pobytu w Europie mogą dostać przede wszystkim uciekinierzy z Syrii, na Bałkanach, przez które prowadził główny szlak migracji, rozkwitł na niewyobrażalną skalę biznes podrabiania syryjskich dokumentów. Wszyscy nagle stawali się Syryjczykami. Jak poradzić sobie z takim problemem? Z pomocą przyszli lingwiści.

Rola lingwistyki w kryzysie imigracyjnym

„Istnieje możliwość przeprowadzenia analizy językowej, która ustali pochodzenie danej osoby” – mówi w wywiadzie dla „Forbesa” prof. Karin Zwaan, koordynatorka Centrum Prawa Migracyjnego Uniwersytetu im. Radbouda w holenderskim Nijmegen, która specjalizuje się w tego typu sprawach. „Europejskie prawo azylowe przewiduje jednak, że to tylko jeden element, który powinien być brany pod uwagę w procedurze przyznawania statusu uchodźcy” – zaznacza.

Jednak w sytuacji ogromnej liczby ludzi do zidentyfikowania i braku jakichkolwiek innych obiektywnych wskazówek zdarza się, że analiza językowa to czynnik decydujący.

„Ten rynek rośnie, kiedy na świecie wybuchają konflikty” – przyznaje w rozmowie z dziennikarzem „Forbesa” Roderick Martin, jeden z twórców założonej w 2004 roku szwedzkiej firmy Verified. Obok firmy Sprakab, też wywodzącej się ze Szwecji, jest ona jednym z dwóch najważniejszych graczy zajmujących się analizą językową, która ma na celu określenie pochodzenia osób ubiegających się o status uchodźcy.

Początki

„Wszystko zaczęło się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy władze państw skandynawskich zdecydowały się zlecać podmiotom zewnętrznym prowadzenie analiz tego typu. Początki były skromne. Najpierw tę pracę wykonywali tłumacze. Nie mieli wiedzy, jaką mamy teraz. Dziś wszystko dzieje się już w sferze nauki” – przekonuje Lars Johan Lundberg, dyrektor badań i rozwoju w Verified.

Analiza wymowy, składni, fleksji, charakterystyczne słowa, akcenty, dialekty – to wszystko cenne informacje, z których native speaker i językoznawca mogą wyciągnąć wiele wniosków. Jeśli sprawdzana osoba mówi, że pochodzi z północnej Syrii, to najpierw przechodzi wywiad z native speakerem również pochodzącym, o ile to możliwe, z tego regionu, następnie nagranie wywiadu jest odsłuchiwane ponownie przez tego samego lub innego native speakera, po czym przekazywane do językoznawcy, który prowadzi dalszą analizę. Wyniki są prezentowane na skali – w jakim zakresie wyniki analizy pokrywają się z tym, co badany powiedział na początku.

Łatwo jest o pomyłkę, dynamika przemieszczeń ludności jest ogromna, czasem poszczególne grupy etniczne, nawet bardzo od siebie oddalone geograficznie, zachowują spójność językową, natomiast inne wykształcają swoje dialekty poprzez kontakty z innymi społecznościami i pozostają pod ich wpływem. Zdarza się też, że nie ma po prostu odpowiedniej wiedzy na temat danych grup dialektów oraz zależności między nimi. Dlatego też analitycy językowi zastrzegają, że szczególnie w sytuacjach, w których waży się ludzkie życie, nie powinna to być jedyna droga do ustalenia koniecznych informacji.

Warto przeczytać:

Do czego poza tłumaczeniem może się przydać lingwista?

Znaczące mlaskanie, czyli dlaczego języki mlaskowe stają się ważne cz. I

Język międzysłowiański

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Język międzysłowiański

Język międzysłowiański

Jest to język sztuczny, stworzony w oparciu o języki słowiańskie, opracowany przez międzynarodowy zespół językoznawców . Ma on ułatwić komunikację między Słowianami oraz pomóc osobom nieposługującym się żadnym językiem słowiańskim porozumiewać się ze Słowianami.

Początki

Język międzysłowiański powstał w roku 2006 pod nazwą slovianski. Była to między innymi odpowiedź na zjawisko pojawiania się coraz większej liczby słów pochodzenia rosyjskiego w najbardziej popularnym wtedy pomocniczym języku słowiańskim znanym jako slovio. W założeniu międzysłowiański jest językiem naturalistycznym, na który składają się wyłącznie elementy obecne we wszystkich językach słowiańskich lub w większości z nich. Język ten charakteryzuje się trzema rodzajami gramatycznymi: męskim, żeńskim i nijakim, a także pełną deklinacją i koniugacją czasowników; wynika to z tego, że nie zawiera on absolutnie żadnych elementów sztucznych – opiera się na językach już istniejących, bez wprowadzania innych, nieistniejących wcześniej elementów. Mimo to nadal usprawnia się ten język pod kątem gramatyki, ortografii i słownictwa.

Odmiany

Do roku 2009 język międzysłowiański istniał w dwóch odmianach: slovianski-N, opracowany przez Jana van Steenbergena i Igora Poliakowa, oraz slovianski-P, opracowany przez Ondreja Rečnika i Gabriela Svobodę. Powstał również slovianski-S, zrezygnowano jednak z jego dalszego doskonalenia. Pod koniec 2009 roku ustalono, że język slovianski-N zachowa nazwę „slovianski”, natomiast w oparciu o slovianski i slovio powstały jeszcze dwa projekty językowe: rozumio i slovioski.

Novoslovienskij

W kolejnych latach osoby zajmujące się rozwojem języka slovianskiego były ściśle powiązane ze środowiskiem, które w 2010 roku stworzyło bardzo podobny język pomocniczy: novoslovienskij. Język ten nie opierał się na odnajdywaniu podobieństw pomiędzy językami słowiańskimi, był natomiast nowoczesną interpretacją języka staro-cerkiewno-słowiańskiego. Oba te projekty językowe były znane pod wspólną nazwą medžuslovjanski. Rok później opracowano nowszą wersję, przyjmując dla niej jednolity system gramatyczny i ortograficzny.

Jan van Steenbergen i Vojtěch Merunka

W połowie roku 2017, na pierwszej konferencji dotyczącej języka międzysłowiańskiego, powołana została komisja, której celem była pełna unifikacja obu wersji językowych. Rezultatem jej pracy jest nowa gramatyka, której zasady opublikowano pod tytułem „Medžuslovjansky”, autorstwa Jana van Steenbergena i Vojtěcha Merunki.

Język międzysłowiański jest ciągle rozwijany, a w 2016 roku wydano pierwszy numer czasopisma czesko-słowacko-języcznego pod nazwą „Slovanská Unie”, w którym możliwe jest pisanie artykułów w obu dialektach języka międzysłowiańskiego. W pierwszym numerze, o temacie „Dny Slovanské Kultury”, ukazał się artykuł w języku nowosłowiańskim autorstwa Vojtěcha Merunki.

 

 

Warto przeczytać:

SPAM

Tajemnicze pochodzenie słowa okej

Tłumaczenia ustne


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

SPAM

SPAM

Spam

Wszyscy znamy słowo spam i regularnie go używamy. My jednak zastanowiliśmy się nad jego etymologią, prześledziliśmy ją i zdecydowaliśmy się o niej dla Was napisać.

II wojna światowa

Pierwotne znaczenie słowa spam było zupełnie inne niż to, które znamy dzisiaj. W XX wieku była to produkowana przez firmę Hormel Foods mielonka wieprzowa. Produkt ten w tamtym czasie stał się bardzo popularny i został kluczowym elementem wyżywienia wojsk amerykańskich podczas wojny.

Na zdjęciu: nasza project managerka z oryginalnym spamem.

Skecz Monty Pythona

Nie wiadomo, kiedy po raz pierwszy użyto tego słowa na określenie wiadomości elektronicznych, jednak istnieje teoria, że zapoczątkował to skecz Monty Pythona. Jest w nim scena, w której klient odwiedza restaurację i czytając menu, zdaje sobie sprawę, że w każdym daniu znajduje się mielonka. Próbuje się dowiedzieć, czy można zamówić coś innego, jednak rozmowę zakłóca grupa wikingów, która zaczyna bardzo głośno śpiewać  „Spam, spam, lovely spam, wonderful spam”.

Spam dziś

Wysyłanie wiadomości elektronicznej w masowych ilościach zapoczątkował Einar Stefferud, który pierwszego maja w 1978 roku wysłał około tysiąca zaproszeń na swoje urodziny. Wykorzystał do tego dostęp do zbioru adresów mailowych sieci ARPANET.

 

Ciekawym wnioskiem, który można wyciągnąć z tej krótkiej historii, jest fakt, że na początku słowo spam miało bardzo pozytywną konotację, lecz na przestrzeni lat to się zmieniło- w końcu nawet najlepsza mielonka się znudzi, gdy się ją podaje w nadmiarze. Dzisiaj spam oznacza nadmiar niepotrzebnej treści, głównie w formie wiadomości elektronicznych.

 

 

Warto przeczytać:

Słowa stworzone przez George’a Orwella w powieści Rok 1984, które stały się częścią języka angielskiego

Tajemnicze pochodzenie słowa okej

Tworzenie napisów


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Status języka: czy Twój język jest lepszy od innych?

Status języka: czy Twój język jest lepszy od innych?

Czy nam się to podoba czy nie, podział klasowy dotyczy także języków. W niektórych przypadkach status języka jest wyższy, w innych niższy, a status ten, choć umowny, zdaje się mieć wpływ na odbiór języka w społeczeństwie (zwłaszcza wielokulturowym), a także na jego rozwój w długofalowej perspektywie.

Języki romańskie

Mimo, że hiszpańskiego powszechnie naucza się w amerykańskich szkołach, istnieje wiele anegdot, które są dowodem niechęci Amerykanów do tego języka, postrzeganego jako ten, którym często posługuje się klasa robotnicza. Z kolei francuski i włoski wydają się pochodzić z wyższych sfer, kojarzone są z literaturą i wysoką kulturą.

Imigranci bardzo często namawiają swoje dzieci, by posługiwały się głównie językiem nowej ojczyzny, a nie rodzimym. W konsekwencji status języka hiszpańskiego oraz umiejętność rozmawiania po hiszpańsku gwałtownie zanika wśród nowych pokoleń wychowywanych już w USA.

Podział klasowy języków widoczny podczas Eurowizji

Przykład Eurowizji także pokazuje, że niektóre języki nie są uważane za prestiżowe, nawet przez native speakerów. Kraje takie jak Dania i Azerbejdżan nigdy nie zgłosiły do konkursu piosenki w ojczystym języku, podczas gdy Gruzja i Islandia prawie co roku występują z utworami po gruzińsku i islandzku.


status językaRezygnacja z języka ojczystego

W wielojęzykowej Holandii, status języka polskiego jest dość niski w porównaniu do niderlandzkiego czy angielskiego. Od tych, którzy się nimi posługują nie będzie się wymagało, by przeszli na polski. Jest jednak możliwe, że z czasem będą musieli poszerzyć swoją percepcję o posługiwanie się jakimś dodatkowym językiem, choćby polskim. Zjawisko to nazwano bilingwalnością dodaną. Niemniej od Arabów, Turków i Polaków oczekuje się, że przejdą na jeden z języków o wyższym statusie, w tym wypadku niderlandzki lub angielski. To przykład dwujęzyczności subtraktywnej – konieczność porozumiewania się w języku o wyższej pozycji, rezygnując z ojczystego. Upowszechnianie się tej praktyki jest jednym z powodów niechęci rodzimych użytkowników do danego języka, a w konsekwencji jego powolnego zanikania na danym terenie.

Status języka polskiego w Wielkiej Brytanii

Holandia bynajmniej nie jest jedynym miejscem, gdzie dochodzi do takiego zjawiska. Polski został niedawno, zaraz za walijskim, najczęściej używanym językiem mniejszości w UK. Jeśli brać pod uwagę jedynie liczbę mówiących nim osób, może się zdawać ważnym językiem na Wyspach. Jednak w bardzo niewielkim stopniu zachęca się jego użytkowników do pozostania przy ojczystym, namawiając ich do przejścia na angielski najszybciej, jak się da. Natomiast nie ma takiego nacisku wobec osób porozumiewających się po francusku, choć jest ich dużo mniej.

Prestiżowy status języka angielskiego

Ogólnie rzecz ujmując, Wielka Brytania i USA nie należą do miejsc, w których wysoko ceni się języki obce. Angielski uważa się za język o uniwersalnie wysokim statusie. To niebywałe, że jeden język ma ogólnoświatowy zasięg, a jednak tak jest w tym przypadku. Prestiż angielskiego na całym świecie powoduje jego dominowanie w miejscach, gdzie jest językiem ojczystym. Innym językom, będącym niżej w strukturze klasowej, trudno jest konkurować z tymi o wyższym statusie. Tam, gdzie dominuje angielski, pozostałe mają niewielkie szanse na przetrwanie.

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Tygodnie pracy bez długich weekendów i perspektywy nadchodzących świąt mogą wydawać się czasem monotonne i trudne do przeżycia. Wówczas warto przyjąć zasadę, że cieszyć się można każdym dniem, zwłaszcza z uwagi na fakt, że jak się okazuje, prawie codziennie przypada jakaś wyjątkowa okazja. My szczególnie lubimy te, których nazwy wiążą się z grami słownymi.

 

gry słowne

 

Star Wars Day: May The 4th Be With You (4 maja)

Ta genialna gra słów z najbardziej popularnym cytatem z serii („may the Force be with you”) wyznaczyła wszystkim fanom Gwiezdnych Wojen datę świętowania. To czas konwentów, maratonów filmowych i innych pomysłowych sposobów na wspominanie ulubionych bohaterów – Luke’a, Leię, Hana Solo… Trzymajcie świetlne miecze w gotowości!

 

Movember (cały listopad)

gry słowne

Movember to kombinacja słów moustache/mustache (wąsy) i November (listopad). Takie złożenia mają wspólną nazwę „portmanteau”. Ideą Movember, zapoczątkowanego w 2001r., jest namawianie mężczyzn do zapuszczania wąsów. Zmiana wyglądu ma sprowokować pytania i zwiększyć świadomość społeczną na temat chorób, które dotyczą mężczyzn, takich jak problemy z prostatą i rak jąder. Jeśli nie możesz zapuścić wąsów, wesprzyj fundacje pomagające chorym!

 

Friendsgiving (koniec listopada)

gry słowneThanksgiving, czyli Święto Dziękczynienia, przypada na czwarty czwartek listopada. Jest bardzo popularne w USA, ale nie możemy zapomnieć o jego wariacji:Friendsgiving. Święto Dziękczynienia zazwyczaj spędza się z rodziną, ale obecnie wiele osób mieszka z dala od swoich bliskich. I właśnie dlatego wymyślono alternatywę.

Friendsgiving można obchodzić w ten sam dzień co Thanksgiving lub w podobnym czasie. To okazja na spędzenie miłych chwil z przyjaciółmi i wyrażenie im wdzięczności. Inicjatywa zyskała popularność w 2008 roku, ale Monica, Joey, Phoebe, Rachel, Chandler i Ross z „Przyjaciół” zdaje się, że wpadli na ten pomysł dużo wcześniej.

 

Humbug (21 grudnia)

gry słowne

„Bah! Humbug!” to charakterystyczne powiedzonko Ebenezera Scrooge’a, bohatera „Opowieści wigilijnej” Dickensa, który ma obecnie poświęcony sobie dzień. Zmęczeni przedświąteczną krzątaniną, 21 grudnia możemy legalnie zrobić sobie przerwę i zbojkotować bożonarodzeniowy nastrój, tak jak robił to (do czasu) Scrooge.

Samo słowo humbug ma wiele znaczeń, między innymi tłumaczy się je jako „zupełny bezsens”, „coś nietrwałego i nieznaczącego”, a w Wielkiej Brytani może oznaczać nawet… różnego rodzaju miętowe cukierki. Wyrażenie było popularne w latach 1730-1740, ale to książka Dickensa sprawiła, że 1843 przeżywało renesans.

 

 gry słowneFestivus (23 grudnia)

Fani serialu Seinfeld podają odcinek „The Strike” z 18 grudnia 1997 jako początek idei Festivusa, w rzeczywistości jednak autor odcinka, Dan O’Keefe, ukradł ten pomysł swojemu tacie, który wymyślił słowo w latach 60.

Festivus powstał jako alternatywa dla religijnych i komercyjnych sposobów obchodzenia Bożego Narodzenia. W jej ramach można zamiast choinki postawić sobie jedynie metalowy stojak zwany Festivus Pole, a przy stole zamiast życzeń wyznać wszystkim, czym nas rozczarowali w mijającym roku (tzw. Airing of Grievances). Dużą atrakcją jest też organizowanie Feats of Strength, czyli zawodów zapaśnicznych. Cóż, mamy wrażenie, że te pomysły przypadną do gustu szczególnie fanom Humbugu.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Najstarsze tajemnice językowe świata

Najstarsze tajemnice językowe świata

Przez dekady archeologów zadziwiały spektakularne obrazy pędzących koni i bizonów namalowane przez artystów z Epoki Lodowcowej na ścianach jaskiń Europy, takich jak Chauvet, Lascaux i Rouffignac we Francji. Jakie tajemnice językowe kryją się w tych jaskiniach?

Rysunki naskalne w jaskini Rouffignac

Poznajmy najstarsze tajemnice językowe świata

Figuratywne dzieła sztuki, stworzone 10 000-35 000 lat temu wykorzystywały zasady szerokiej perspektywy, mieszania kolorów i cieniowania. Stały się one głównym punktem zainteresowania wielu naukowców, a nawet ich obsesją. Ciekawym jest, że wokół krawędzi różnych kształtów zwierząt można zauważyć małe niefiguratywne kształty. Nie chodzi o to, że wcześniej badacze nie poświęcali im uwagi. Oni po prostu nie wiedzieli, co z nimi zrobić.

Niedawno Genevieve von Petzinger, absolwentka Uniwersytetu Wiktoria w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, paleoantropolog i badaczka sztuki naskalnej, zidentyfikowała około trzydziestu wyjątkowych znaków geometrycznych, które występują na rysunkach naskalnych w jaskiniach na całym świecie. W ciągu ostatnich lat badaczka spędziła blisko sto godzin pod ziemią. Wędrowała i przedzierała się przez około pięćdziesiąt miejsc we Francji, Hiszpanii, Portugalii i na Sycylii. Jej badania obejmują obecnie setki wykopalisk oraz notatki innych badaczy. Każdy nietypowy element jest wprowadzany do bazy danych, wraz z bogatymi meta danymi: określona jest ilość śladów, kolor, typ wykopaliska, jego opis, malowidła w pobliskich jaskiniach, szerokość i długość geograficzna. Jakie tajemnice językowe skrywały te jaskinie?

Analiza danych

Organizując znaki w specjalnie stworzone bazy danych, Genevieve zauważyła jak wzory znaków rozprzestrzeniają się na odległości geograficzne i jak powtarzane parowania oraz grupy zaczynają się z czasem kształtować w schematy. Swoje obserwacje opisała w niedawno wydanej książce, pt. The First Signs (pl. „Pierwsze znaki”). Udowodniła, że grupy znaków podwajają się w różnych miejscach, znacząc tym samym wielkie trasy handlowe, rozciągające się na tysiące kilometrów.

Każdy znak powtarza się w określonych miejscach, które składają się na szlaki. Podążanie nimi pozwoliło badaczce na ustalenie związków kulturowych pomiędzy regionami, jak i zrozumienie tego, jak nasi przodkowie przemieszczali się w lodowcowym krajobrazie. Wzory mogą także potwierdzić obecność rozwijającej się tradycji graficznej, tworzenia symboli, jak również, mówiąc ogólnie, sztuki Epoki Lodowcowej, potencjalnie ważnego źródła informacji potrzebnych do zrozumienia początków komunikacji graficznej.

Von Petzinger wierzy, że abstrakcyjna natura tych znaków jest jednym z najlepszych dowodów na to, że twórcom malowideł nie chodziło jedynie o estetykę. To świadczy o bardziej symbolicznej roli form graficznych oraz chęci komunikowania pomysłów, które niekoniecznie było łatwo odzwierciedlić w formie trójwymiarowej lub poprzez mowę.

Nie można jednak wysnuć jednoznacznych wniosków, które prowadziłyby do stwierdzenia, że niefiguratywne znaki były prototypem pisma. Nie odkryto jeszcze wystarczająco dużo form, które mogłyby odpowiadać wszystkim słowom występującym w języku mówionym, pełnego systemu znaków. Nie zaobserwowano także znaków powtarzających się wystarczająco regularnie, aby można było stwierdzić, że jest to pewnego rodzaju alfabet.

Systemy piśmiennicze, które opierają się przede wszystkim na piktogramach, są zwykle klasyfikowane jako pro-piśmiennicze. Von Petzinger przekonuje, że znaki sugerują obecność rozwijającego się repertuaru symboli, co jest określonym warunkiem wstępnym dla danego języka. Można interpretować symbole piktograficzne, ale nie czyta się ich w taki sam sposób jak pismo. Von Petzinger zapoczątkowała trwające do teraz badania historii kolektywnej, które mają na celu odkryć i opisać rozwój ludzkich systemów komunikacji.

 

Podobne wpisy:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Który język ma najwięcej określeń na śnieg?

Który język ma najwięcej określeń na śnieg?

Zima już prawie za nami, ale śnieg jeszcze cieszy swoją bielą. Czy zastanawiali się kiedyś Państwo, który język ma najwięcej słów na jego określenie? Przypuszczalnie odpowiecie: pewnie jakiś inuicki. Tymczasem wcale tak nie jest. Choć Eskimosi (Inuici, Yupik i inne plemiona) mają ok. 50 określeń na śnieg, wcale nie są rekordzistami…

Inuicki / yupik: 40-50

określeń na śniegChoć sam język budzi wiele kontrowersji, lingwiści są zgodni, że mieszkańcy Dalekiej Północy mają 40 do 50 określeń na słowo, w zależności od dialektu. Oto kilka przykładów:

  • Qanik – padający śnieg
  • Aputi – śnieg leżący na ziemi
  • Aniu – śnieg używany do pozyskania wody
  • Maujaq (Nunavik) – śnieg, w którym ktoś brodzi lub utknął

Szwedzki: 25

Ponieważ w języku szwedzkim jest wiele wyrażeń złożonych z kilku słów, w zależności od tego, jak liczyć, może on mieć albo kilka, albo wiele określeń na śnieg. Neil Shipley, specjalista od szwedzkiego, twierdzi, że jest ich 25, na przykład:

  • Aprilsnö – śnieg kwietniowy, będący zapowiedzią powodzi
  • Kramsnö – śnieg, który dobrze się lepi w śnieżki
  • Lappvante – gęste opady śniegu
  • Modd – śnieg roztopiony skutkiem działania soli
  • Åsksnö – śnieg padający w czasie burzy śnieżnej – lub burza śnieżna

Sami: 180

Sami zamieszkują dalekie, północne rejony Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. Tradycyjnie byli rybakami, traperami i hodowcami reniferów. Jak można się spodziewać po rdzennych mieszkańcach takich regionów, mają 180 określeń na śnieg i lód, w tym:

  • Cahki – twarda śnieżka, taka, jaką w walkach na śnieżki używają tylko sadyści
  • Guoldu – „chmura śniegu unosząca się z mocno obłożonego podłoża”
  • Skavvi – „zbitek śniegu i lodu, powstały wieczorem, po tym, jak słońce w ciągu dnia stopiło górną powłokę śnieżną”
  • Soavli – śnieżna breja
  • Vahca – śnieg nie ubity lub świeże jego opady
  • Moarri – rodzaj nawierzchni, przy której zamrożony śnieg i lód łamią się, kalecząc nogi zwierząt (na przykład koni czy reniferów)

Jeśli sądzą Państwo, że 180 słów na śnieg to dużo, warto zaznaczyć, że na renifery Sami mają ich… ponad 1000!

Islandzki: 46

Chociaż islandzkie przysłowie głosi, że język ten ma ponad sto określeń na śnieg, jest ich tak naprawdę o połowę mniej – około 46, przynajmniej według TotalIceLand.com. Oto garść śniegowych słów w tym języku:

  • Snjór/Snær – śnieg
  • Mjöll – świeży śnieg
  • Hjarn – śnieg zamrożony
  • Kafsnjór/kafaldi/kafald – głęboka zaspa śnieżna
  • Krap/Slabb – śnieżna breja, śnieg z wodą.

Szkocki: 421
Oto odpowiedź na zawarte w tytule posta pytanie: według naukowców z Uniwersytetu w Glasgow, zwycięzcą w kategorii „najwięcej słów na śnieg” jest język szkocki! Specjaliści ci twierdzą, że posiada on aż 421 słów na określenie śniegu. Liczba ta wzbudza kontrowersje, niektóre wyrażenia bowiem są raczej złożeniami słów. Jednakże nawet po ich pominięciu, Szkoci nadal mają palmę pierwszeństwa!

Wykładająca język szkocki dr. Susan Rennie powiedziała the Telegraph: “Do owych 421 słów zaliczamy także określenia różnych rzeczy, które dzieją się ze śniegiem i go dotyczą, w tym jak śnieg się porusza, rodzaje śniegu, rodzaje płatków śniegu, sposobów, w jakie śnieg topnieje, czy nawet w jaki sposób śnieg wpływa na zwierzęta – mamy nawet kategorię <śnieg i zjawiska paranormalne>”.

Ulubione słowa Szkotów:

  • Feefle – śnieg zawijający w kątach i na rogach
  • Flindrikin – lekkie opady śniegu
  • Skelf – duży płatek śniegu
  • Sneesl – początek opadów deszczu lub śniegu
  • Snaw-ghast – duch objawiający się w śniegu
  • Blin-drift – śnieżny dryft
  • Snow-smoor – uduszenie się śniegiem
  • Snaw-broo – roztopiony śnieg
  • Glush – także roztopiony śnieg
  • Ground-gru – pół-roztopiony śnieg lub lód tworzący się wczesną wiosną na powierzchni rzeki.

Ale dlaczego w języku szkockim powstało aż tyle słów na śnieg? Dr Rennie twierdzi, że wynika to z wielkiej roli, jaką od stuleci pogoda odgrywa w życiu Szkotów. Ta różnorodność leksykalna ukazuje jej znaczenie dla życia mieszkańców tej części wyspy, zatem precyzyjne komunikowanie się w kwestiach zjawisk atmosferycznych było od zawsze niezwykle ważne.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

W trosce o piękno języka

W trosce o piękno języka

…a przede wszystkim o zwykłą poprawność. Może pierwszym skojarzeniem z biurem tłumaczeń nie jest poprawianie błędów w języku polskim, ale w rzeczywistości taka jest nasza codzienność. Jesteśmy lingwistami, dbamy o poprawność każdego języka, z którym mamy do czynienia, a polszczyznę kochamy najbardziej.

Do napisania tego tekstu skłonił nas bardzo ciekawy blog, a konkretnie ten wpis:

http://poprawnapolszczyzna.weebly.com/3/post/2011/10/esz-nadchodzi.html

Poczuliśmy, że nie jesteśmy osamotnieni w naszych staraniach! Jakie błędy zatem Polacy robią najczęściej i które są najbardziej rażące? Każdego dnia nasz prywatny ranking wypada inaczej, a lista jest niestety bardzo długa, podamy więc tylko kilka przykładów.

Osobistym faworytem szefowej biura, Moniki Rozwarzewskiej, są pleonazmy. „Uwielbiam te wszystkie akweny wodne, cofania do tyłu i mniej oczywiste podatki VAT lub artykuły AGD” – mówi ironicznie. Równie zabawne bywają oksymorony. „W TVN przeczytałam na pasku informację, że ktoś kogoś negatywnie rekomendował. Hmmm…”.

poprawnośćNaszą menedżerkę projektów, Natalię Partykowską, bardzo denerwują błędy interpunkcyjne. „Zdarzyło mi się źle zrozumieć kogoś, bo zapomniał powstawiać przecinki” – przyznaje. Przypomina przykład, który zrobił furorę w sieci: jest różnica pomiędzy „Twoja stara piła leży w piwnicy” a „Twoja stara piła. Leży w piwnicy”. Natomiast nasz korektor, Krzysztof Szymczyk, który widział już chyba wszystko, gdy chodzi o błędy językowe, okazuje się nader wyrozumiały:

– Najbardziej narzekam nie na złą interpunkcję, literówki czy nawet błędy ortograficzne (bo te często wynikają z pośpiechu lub dekoncentracji piszącego, a ja w końcu po to jestem, żeby je wyłapywać i poprawiać) – ale na pewne maniery, które trudno wykorzenić, tak mocno się bowiem upowszechniły. Mam na myśli nadmiar dużych liter, niechęć do odmiany nazwisk oraz skłonność do uporczywego używania cyfr zamiast wyrazów, gdy w zdaniu trzeba użyć liczebników. Mógłbym tu dodać szereg innych błędów i mankamentów, ale chciałbym się skupić na tych trzech irytujących mnie zjawiskach.

Nazwy stanowisk i funkcji

Apeluję więc i proszę: nazw stanowisk i funkcji nie piszmy od dużej litery! Prawdopodobnie ta moda przyszła do nas z języka angielskiego, gdzie tytuły zawodowe pisane są dużą literą, ale w Polsce to błąd! Nadużywanie tych liter prowadzi do ich dewaluacji. Skoro nawet o papieżu piszemy małą literą, o prezydencie, premierze, generale, to dlaczego główny specjalista, menedżer, dyrektor czy burmistrz miałby być pisany dużą? Nie ma żadnego powodu. Sytuację komplikuje niezbyt jasno sformułowana zasada podawana przez słowniki ortograficzne, wedle której tytuły owe wolno napisać dużą literą tam, gdzie prezydent, burmistrz czy marszałek podpisuje dokument, wówczas pojawia się jego nazwisko i funkcja urzędowa w pełnym brzmieniu – i tu słowniki akceptują duże litery. Niestety to użytkownikom sprawia kłopot, rodzi wątpliwości – kiedy tekst jest dokumentem urzędowym, a kiedy po prostu częścią informacji. W każdym razie pisanie tego rodzaju tytułów dużą literą w gazecie czy w zwykłej wiadomości na pewno jest szkodliwym błędem.

Odmiana nazwisk

Druga ważna sprawa: nie ma żadnego powodu, żeby nie odmieniać nazwisk! Lubię przy okazji dyskusji na ten temat przywoływać słynną maksymę wypowiedzianą przez wybitnego polskiego matematyka ze Lwowa: „Nosiciel nazwiska jest właścicielem wyłącznie mianownika, pozostałymi przypadkami rządzi gramatyka”. Język polski jest językiem fleksyjnym, co oznacza, że także nazwiska i nazwy własne się odmieniają. Nieodmienne są jedynie te bardzo egzotyczne, dla których nie ma w polszczyźnie odpowiedniego wzorca deklinacyjnego, ale to są naprawdę sytuacje wyjątkowe.

Zapis liczebników

I trzecia kwestia, na którą chciałbym zwrócić uwagę: zapisywanie liczebników cyframi. To na ogół oczywiście nie jest nic nagannego, a jednak i tu należy zalecić umiar – jak w każdej dziedzinie życia. Nie istnieją precyzyjnie wytyczone granice, przedziały, nie ma tego typu reguły: te liczebniki pisz literami, a tamte cyframi. Zamiast więc rozwijać temat teoretycznie, przedstawmy go na przykładach. Wiadomo, nikt nie napisze inaczej niż: rok 2017, 25 ton, 180 stopni itp. Wartości liczbowe w tabelach, daty, godziny i mnóstwo innych zapisujemy cyframi i to jest naturalne. Codziennie jednak widzę w gazetach i takie wyrażenia: „wejdź na 1. piętro” (albo jeszcze gorzej, zupełnie absurdalnie: „wejdź na 1-sze piętro”), „4 dzieci w 2 wózkach”, „ulicą miasta szły 3 dzikie świnie”. Autentyczne! Przyznają Państwo, że wygląda to zabawnie. Strzeżmy się śmieszności tam, gdzie treść ma być poważna i wesołość jest niewskazana.

Mimo że w pracy, ze względu na kontakty międzynarodowe, posługujemy się językiem angielskim prawdopodobnie częściej niż polskim, bardzo rażą nas kalki językowe i importy. Pełna jest ich tzw. korpomowa (robienie targetów, sfokusowanie, czelendżowanie, kołczing, dil, openspejs itd.), ale też i nasz język codzienny. Oczywiście pewne słowa wchodzą do naszego języka z braku ich polskich odpowiedników i stąd mamy, np. billboard, show, show-business czy mocno zadomowiony już weekend (bo też jak to zastąpić jednym krótkim polskim słowem, żeby się to „opłacało”?), wiele jest jednak zupełnie niepotrzebnych.

Źródeł wiedzy jest bardzo wiele. Można zaglądać do Poradni Językowej PWN, zaopatrzyć się w słowniki, a także skontaktować się z nami. Usługę korekty świadczymy szybko, dyskretnie i niedrogo, a otrzymany od nas tekst na pewno nie skompromituje autora.

Więcej na temat usługi korekty tekstów można przeczytać TUTAJ.


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!