Znaczące mlaskanie, czyli dlaczego języki mlaskowe stają się ważne cz. I

Znaczące mlaskanie, czyli dlaczego języki mlaskowe stają się ważne cz. I

Języki afrykańskie

Słyszeliście może o języku hausa? Albo o języku xhosa lub całej grupie języków mlaskowych? To niemalże nieznane mieszkańcom Europy czy Azji języki afrykańskie, które są używane przez dziesiątki milionów ludzi w całej Afryce Subsaharyjskiej. Język hausa to język ojczysty ludu Hausa, zamieszkującego głównie Niger i północną Nigerię. Jest jednak używany jako język handlowy na terenach od Morza Czerwonego po Wybrzeże Kości Słoniowej. Xhosa z kolei to czołowy przedstawiciel rodziny języków bantu, do których zaliczają się również bardziej znane suahili czy zulu, używany głównie w RPA i Lesotho.

Można by powiedzieć, że z pragmatycznego punktu widzenia jest to tylko mało istotna lingwistyczna ciekawostka. Gdy jednak przyjrzymy się temu tematowi bliżej, okaże się, że pojawia się bardzo duże „ale”.

Rozwój rynku Afrykańskiego

Owo „ale” to robiące na światowej opinii publicznej coraz większe wrażenie zmiany, ich tempo oraz skala. Wrażenie to jest wywoływane między innymi przez liczby: Afryka Subsaharyjska to rynek zbytu liczący prawie miliard ludzi, najszybciej rosnąca klasa średnia na świecie. Tereny te to oczko w głowie chińskich, indyjskich, a ostatnio również japońskich inwestorów. Sześć krajów afrykańskich jest na liście 10 najszybciej rozwijających się gospodarek świata, rynek modowy osiąga w tym roku wartość 31 miliardów dolarów, rynek technologii mobilnych ma osiągnąć do 2020 roku wartość 142 miliardów dolarów. Pojawił się również boom na usługi fintech, błyskawicznie rozwija się rynek najnowocześniejszych rozwiązań energetycznych – branże o dwucyfrowych wzrostach w tym regionie można wymieniać bez końca.

Początki inwestycji na rynku Afrykańskim

Tym, co z początku zwróciło uwagę światowej finansjery, było narastające, gigantyczne zaangażowanie inwestorów z Chin. Mowa zarówno o tych prywatnych, jak i o wielkich państwowych konglomeratach, które w ciągu ostatniej dekady radykalnie odmieniły krajobraz wielu afrykańskich miast.

Z czasem jednak, widząc dochodowe perspektywy, o wpływy w Afryce zaczęli zabiegać niemal wszyscy najwięksi gracze światowej ekonomii.

A co Polska ma z tym wspólnego? O tym dowiecie się w drugiej części tego wpisu. Śledźcie nasz blog, aby być na bieżąco.

 

Warto przeczytać:

Znaczące mlaskanie, czyli dlaczego języki mlaskowe stają się ważne cz. II

Język międzysłowiański

Tajemnicze pochodzenie słowa okej


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

SPAM

SPAM

Spam

Wszyscy znamy słowo spam i regularnie go używamy. My jednak zastanowiliśmy się nad jego etymologią, prześledziliśmy ją i zdecydowaliśmy się o niej dla Was napisać.

II wojna światowa

Pierwotne znaczenie słowa spam było zupełnie inne niż to, które znamy dzisiaj. W XX wieku była to produkowana przez firmę Hormel Foods mielonka wieprzowa. Produkt ten w tamtym czasie stał się bardzo popularny i został kluczowym elementem wyżywienia wojsk amerykańskich podczas wojny.

Na zdjęciu: nasza project managerka z oryginalnym spamem.

Skecz Monty Pythona

Nie wiadomo, kiedy po raz pierwszy użyto tego słowa na określenie wiadomości elektronicznych, jednak istnieje teoria, że zapoczątkował to skecz Monty Pythona. Jest w nim scena, w której klient odwiedza restaurację i czytając menu, zdaje sobie sprawę, że w każdym daniu znajduje się mielonka. Próbuje się dowiedzieć, czy można zamówić coś innego, jednak rozmowę zakłóca grupa wikingów, która zaczyna bardzo głośno śpiewać  „Spam, spam, lovely spam, wonderful spam”.

Spam dziś

Wysyłanie wiadomości elektronicznej w masowych ilościach zapoczątkował Einar Stefferud, który pierwszego maja w 1978 roku wysłał około tysiąca zaproszeń na swoje urodziny. Wykorzystał do tego dostęp do zbioru adresów mailowych sieci ARPANET.

 

Ciekawym wnioskiem, który można wyciągnąć z tej krótkiej historii, jest fakt, że na początku słowo spam miało bardzo pozytywną konotację, lecz na przestrzeni lat to się zmieniło- w końcu nawet najlepsza mielonka się znudzi, gdy się ją podaje w nadmiarze. Dzisiaj spam oznacza nadmiar niepotrzebnej treści, głównie w formie wiadomości elektronicznych.

 

 

Warto przeczytać:

Słowa stworzone przez George’a Orwella w powieści Rok 1984, które stały się częścią języka angielskiego

Tajemnicze pochodzenie słowa okej

Tworzenie napisów


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Tłumaczenie i jego etapy

Tłumaczenie i jego etapy

Tłumaczenie – zamiana słów w języku X na słowa w języku Y. Brzmi prosto, prawda? Wystarczy znać dwa języki i tyle. Dlaczego zatem po skontaktowaniu się z biurem tłumaczeń dowiadujesz się, że tekst będzie gotowy za kilka dni, a cena wynosi… no, powiedzmy delikatnie, że więcej, niż się spodziewano.

Tymczasem wykonanie usługi tłumaczenia to bardzo złożony proces i dobre biuro tłumaczeń doskonale to wie, przestrzegając wszystkich procedur, dzieląc pracę na etapy, przydzielając każdy element odpowiedniemu specjaliście, a jednocześnie kontrolując całość. Aby klient dostał naprawdę profesjonalne tłumaczenie, które będzie w języku docelowym brzmiało całkowicie naturalnie oraz było na wysokim poziomie pod względem merytorycznym, należy wykonać wiele czynności. Postanowiliśmy opowiedzieć o kulisach naszej pracy.

tłumaczenie fromtotlumaczenia

I ETAP: ANALIZA I PRZYGOTOWANIE

Project manager rozpoczyna od analizy zlecenia. Zapoznaje się z rozmiarem tekstu oraz oczekiwaniami klienta, następnie określa ramy czasowe, koszt, sposób dostarczenia itp. Gdy przygotowana przez niego propozycja zostaje zaakceptowana, rozpoczyna się drugi etap analizowania, czyli dokładne przeczytanie treści pod kątem ewentualnych problemów w procesie tłumaczenia. Często zlecający nie zdaje sobie sprawy, że używa slangu branżowego, skrótów, które mogą być niezrozumiałe dla nikogo poza firmą, albo autor pisał zbyt szybko i tekst jest niespójny bądź zawiera błędy logiczne. To jednak nie wszystko: tekst może zawierać odwołania, których dosłowne tłumaczenie zwyczajnie nie ma sensu, na przykład taki zwrot: „w razie wypadku zadzwoń na numer 999” przetłumaczony na język szwedzki i z przeznaczeniem na rynek szwedzki nie będzie miał sensu, ponieważ tam numer ratunkowy 999 nie zadziała.

Doświadczenie mówi, że im więcej czasu poświęci się na ten etap pracy, tym lepsze i dokładniejsze jest tłumaczenie, a cała dalsza praca przebiega znacznie sprawniej, gdyż dobrze przygotowany projekt to 100% sukcesu.

II ETAP: TŁUMACZENIE

Kolejnym ważnym zadaniem jest wybranie właściwego tłumacza. Samo to, że tekst ma zostać przełożony z języka polskiego na angielski, nie oznacza jeszcze przekazania go dowolnemu tłumaczowi tego języka. Bierzemy pod uwagę najważniejszy czynnik: specjalizację danego tłumacza. Jeżeli treść dotyczy pinetyzacji, nie przekażemy takiego zlecenia osobie specjalizującej się w tłumaczeniach prawniczych. Z kolei znakomity specjalista od tekstów medycznych, dla którego diagnostyka z użyciem sekwencjonowania DNA to bułka z masłem, nie powinien tłumaczyć artykułu o wydobyciu gazu łupkowego.

Gdy tłumacz zakończy swoją pracę, jest ona następnie sprawdzana przez korektora. Co? Jakiego korektora?! – zdziwi się zapewne niejedna osoba. Przecież tłumacz chyba potrafi bezbłędnie przetłumaczyć, bo jak nie, to co z niego za spec?

To nie takie proste. Wiedzą o tym doskonale wydawnictwa czy redakcje, w których anonimowi dla nas korektorzy sprawdzają i poprawiają teksty pisane przez nawet najsławniejszych dziennikarzy i pisarzy. Zwyczajnie nie widzimy własnych błędów, literówek, efektów zmęczenia czy chwili nieuwagi. Jest to temat na osobny artykuł, jak zabawne bywają owe błędy… a przecież oddany przez dobre biuro tłumaczeń tekst nie może ich zawierać! Dlatego nawet norma ISO dla naszej branży nakazuje korektę wykonaną przez drugą parę oczu.

III ETAP: DALSZA OBRÓBKA TEKSTU

Teraz na plac boju wkracza grafik i zaczyna się DTP, potocznie nazywane składem komputerowym. Tłumaczone treści mają bardzo różne przeznaczenie – od ulotek i broszur, przez strony internetowe, po katalogi, opasłe instrukcje obsługi czy książki. Tekst musi zostać umieszczony we właściwym miejscu, przy właściwych ilustracjach, w odpowiednich tabelach itp. Gdy to zostanie wykonane, tłumacz jeszcze raz sprawdza, czy nigdzie nie ma błędu – przecież grafik nie musi znać języka docelowego. Jeżeli tłumaczone teksty mają znaleźć się na stronie internetowej, robimy także audyt pod kątem pozycjonowania przez wyszukiwarki, czyli SEO (Search Engine Optimization). Jest to dodatkowa usługa, o której szerzej napiszemy przy innej okazji.

IV ETAP: FINALIZACJA

Złożony i sprawdzony plik trafia do project managera, który sprawdza, czy wszystkie oczekiwania i życzenia klienta zostały spełnione. Ufff… można teraz sfinalizować zlecenie, przekazać plik (w wersji elektronicznej, drukowanej, w postaci strony internetowej itd.).

Mamy nadzieję, że rzuciliśmy nieco światła na naszą pracę i że teraz zaczniesz nieco inaczej na nią patrzeć, co na pewno dobrze wpłynie na współpracę, do której serdecznie zapraszamy!

 

Warto przeczytać:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Nowy rekord zbiórki WOŚP!

Nowy rekord zbiórki WOŚP!

wośp from-to wośp from-toJuż wiadomo! 126 373 804 złote i 34 grosze. Dokładnie tyle udało się zebrać podczas XXVI Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dla wyrównania szans w leczeniu noworodków. Ogromnie cieszymy się z tego wyniku, zwłaszcza, że Biuro Tłumaczeń From-To miało swój skromny udział w zbiórce. Podczas licytacji, która odbyła się 14.01.2018 na placu Wolności w Opolu, przekazane przez nas vouchery zostały wylicytowane za łączną sumę 650 zł! Darczyńcom bardzo dziękujemy! Obiecujemy, że w przyszłych latach także aktywnie będziemy wspierać WOŚP, a wszystkich Państwa gorąco zachęcamy do tego samego!

Na zdjęciach: zwycięzcy naszych licytacji i przedstawicielka biura, Monika Rozwarzewska.

 

Na temat WOŚP pisaliśmy również tutaj 

Przydatne linki:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Gry słowne, czyli co będzie 4 maja

Tygodnie pracy bez długich weekendów i perspektywy nadchodzących świąt mogą wydawać się czasem monotonne i trudne do przeżycia. Wówczas warto przyjąć zasadę, że cieszyć się można każdym dniem, zwłaszcza z uwagi na fakt, że jak się okazuje, prawie codziennie przypada jakaś wyjątkowa okazja. My szczególnie lubimy te, których nazwy wiążą się z grami słownymi.

 

gry słowne

 

Star Wars Day: May The 4th Be With You (4 maja)

Ta genialna gra słów z najbardziej popularnym cytatem z serii („may the Force be with you”) wyznaczyła wszystkim fanom Gwiezdnych Wojen datę świętowania. To czas konwentów, maratonów filmowych i innych pomysłowych sposobów na wspominanie ulubionych bohaterów – Luke’a, Leię, Hana Solo… Trzymajcie świetlne miecze w gotowości!

 

Movember (cały listopad)

gry słowne

Movember to kombinacja słów moustache/mustache (wąsy) i November (listopad). Takie złożenia mają wspólną nazwę „portmanteau”. Ideą Movember, zapoczątkowanego w 2001r., jest namawianie mężczyzn do zapuszczania wąsów. Zmiana wyglądu ma sprowokować pytania i zwiększyć świadomość społeczną na temat chorób, które dotyczą mężczyzn, takich jak problemy z prostatą i rak jąder. Jeśli nie możesz zapuścić wąsów, wesprzyj fundacje pomagające chorym!

 

Friendsgiving (koniec listopada)

gry słowneThanksgiving, czyli Święto Dziękczynienia, przypada na czwarty czwartek listopada. Jest bardzo popularne w USA, ale nie możemy zapomnieć o jego wariacji:Friendsgiving. Święto Dziękczynienia zazwyczaj spędza się z rodziną, ale obecnie wiele osób mieszka z dala od swoich bliskich. I właśnie dlatego wymyślono alternatywę.

Friendsgiving można obchodzić w ten sam dzień co Thanksgiving lub w podobnym czasie. To okazja na spędzenie miłych chwil z przyjaciółmi i wyrażenie im wdzięczności. Inicjatywa zyskała popularność w 2008 roku, ale Monica, Joey, Phoebe, Rachel, Chandler i Ross z „Przyjaciół” zdaje się, że wpadli na ten pomysł dużo wcześniej.

 

Humbug (21 grudnia)

gry słowne

„Bah! Humbug!” to charakterystyczne powiedzonko Ebenezera Scrooge’a, bohatera „Opowieści wigilijnej” Dickensa, który ma obecnie poświęcony sobie dzień. Zmęczeni przedświąteczną krzątaniną, 21 grudnia możemy legalnie zrobić sobie przerwę i zbojkotować bożonarodzeniowy nastrój, tak jak robił to (do czasu) Scrooge.

Samo słowo humbug ma wiele znaczeń, między innymi tłumaczy się je jako „zupełny bezsens”, „coś nietrwałego i nieznaczącego”, a w Wielkiej Brytani może oznaczać nawet… różnego rodzaju miętowe cukierki. Wyrażenie było popularne w latach 1730-1740, ale to książka Dickensa sprawiła, że 1843 przeżywało renesans.

 

 gry słowneFestivus (23 grudnia)

Fani serialu Seinfeld podają odcinek „The Strike” z 18 grudnia 1997 jako początek idei Festivusa, w rzeczywistości jednak autor odcinka, Dan O’Keefe, ukradł ten pomysł swojemu tacie, który wymyślił słowo w latach 60.

Festivus powstał jako alternatywa dla religijnych i komercyjnych sposobów obchodzenia Bożego Narodzenia. W jej ramach można zamiast choinki postawić sobie jedynie metalowy stojak zwany Festivus Pole, a przy stole zamiast życzeń wyznać wszystkim, czym nas rozczarowali w mijającym roku (tzw. Airing of Grievances). Dużą atrakcją jest też organizowanie Feats of Strength, czyli zawodów zapaśnicznych. Cóż, mamy wrażenie, że te pomysły przypadną do gustu szczególnie fanom Humbugu.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

From-To wspiera WOŚP!

From-To wspiera WOŚP!

WOŚPNie możemy się już doczekać niedzielnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy! Ta inicjatywa zawsze była bliska naszemu sercu, jednak w tym roku cieszymy się podwójnie, ponieważ czynnie włączyliśmy się w akcję WOŚP.
Udało nam się wesprzeć cele operacyjne Sztabu w Opolu, a także przekazać na aukcję:

• Bon o wartości 200 zł na tłumaczenia pisemne w dowolnej parze językowej
• 3 vouchery na 5 godz. nauki języka angielskiego (konwersacje, przygotowanie do testów, do matury – dowolnie)

Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w aukcjach WOŚP!

Kiedy: 14.01.2018
Gdzie: plac Wolności w Opolu

 

Przydatne linki:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Najdziwniejsze nazwy drinków

Najdziwniejsze nazwy drinków

Grudzień to okres świąteczny, czas mniejszych i większych spotkań i przyjęć, aż do kulminacji w Sylwestra, który rozpocznie sezon karnawału. Chcemy przypomnieć Wam, że wkrótce wszyscy będziemy mogli podsumować mijający rok ze szklaneczką czegoś pysznego w dłoni, dlatego w kolejnych akapitach przedstawimy kilka drinków o intrygujących nazwach…

 

najdziwniejsze nazwy drinków

Salty dog (Słony pies)

Klasyczne połączenie ginu lub wódki z sokiem grejpfrutowym w posolonej na brzegach szklance. Sól wyjaśnia pochodzenie części nazwy, ale skąd wziął się pies? Okazuje się, że podstawową wersję drinka (wódkę z sokiem) nazywano greyhoundem (chartem), wariant z solą mianowano więc słonym psem.

 

Cold duck (Zimna kaczka)

Cold duck to mieszanka wytrawnego białego wina, szampana, soku z cytryny i cukru. Ale co ma drób do tak eleganckiego napoju? Wszystko wiąże się z ewolucją języka… Drink pochodzi z Bawarii, której to mieszkańcy niechętnie marnowali ostatnie krople wina i szampana z dna butelki, mieszali je więc i tak powstał oryginalny koktajl, którego niemiecka nazwa to „kalte ende” (z niemieckiego „zimny koniec”). Z czasem „ende” przekształciło się w „ente”, czyli kaczkę. Tajemnicą pozostaje, czy miał to być żart, który się przyjął, czy „ente” po prostu łatwiej się wymawiało…

 

najdziwniejsze nazwy drinkówHorse’s neck (Szyja konia)

Ten amerykański trunek wymyślono na początku XX wieku jako mieszankę whiskey i napoju imbirowego, zdobioną długą spiralną skórką z cytryny. Być może to właśnie z powodu tej skórki drink początkowo nazwano „końskim kołnierzem” (horse’s collar). Skojarzenie z długą szyją zwierzęcia było chyba trafniejsze, dlatego nazwa utrwaliła się w tej postaci.

 

Moosemilk (Mleko łosia)

Wbrew nazwie, ten napój wyskokowy nie zawiera mleka łosia, ale mleko krowie w połączeniu z whiskey lub rumem, czasem z dodatkiem syropu klonowego, śmietany i jajek. Popularny zwłaszcza w okresie Bożego Narodzenia. Skąd łoś? Prawdopodobnie z Kanady, bo to właśnie ona jest ojczyzną tego drinka, a łoś jest jednym z jej symboli narodowych.

 

Moscow Mule (Moskiewski muł)

najdziwniejsze nazwy drinków

Klasyczny, wielbiony i modny, z dziwaczną nazwą. Wódka, piwo imbirowe I sok z limonki, najlepiej podane w fotogenicznym miedzianym kubku (furora na Instagramie!) Dość łatwo zgadnąć, skąd w nazwie Moskwa – Rosjanie i wódka, więcej nie trzeba dodawać, wszystko jest jasne.

Natomiast w Ameryce w latach 40., kiedy wymyślono ten drink, wódka nie była jeszcze zbyt popularna, zaczęto ją doceniać dopiero pitą z piwem imbirowym. Dopiero to połączenie dawało prawdziwego „kopa”, dlatego skojarzono napój z mułem, zwierzęciem, który wyjątkowo często kopie.

 

Shandygaff

Shandygaff to kufel wypełniony w połowie zwykłym piwem, a w połowie piwem imbirowym. Napój ten został rozsławiony przez Anglików w drugiej połowie XIX wieku. Nazwa wiąże się z brytyjskim slangowym powiedzeniem „shant of gatter”, które oznacza serwowanie piwa lub „barowej wody”. Drink będący pubowym ulubieńcem klasy robotniczej, został z czasem doceniony przez wyższe sfery i trafił do grona tak eleganckich napoi, jak sherry cobbler.

 

najdziwniejsze nazwy drinków

Swizzle

Robiony z zachodnioindyjskiego rumu, soku z limonki, pokruszonego lodu i cukru, drink ten jest egzotyczną propozycją z Barbadosu. Wyróżnia go sposób przygotowania – musi być zamieszany (swizzled) specjalnymi patyczkami (swizzle sticks) pozyskanymi z gałęzi karaibskiego drzewa. Metoda mieszania również jest szczególna, należy bowiem trzymać patyczek pomiędzy dwiema dłońmi i obracać go niezwykle szybko tak, by na zewnątrz szklanki wytworzyła się warstwa lodu. Na koniec wkłada się do drinka liście o gorzkim lub pikantnym posmaku.

 

Syllabub

Historia tego napitku sięga 1530 roku, odkąd robi się go słodząc i przyprawiając mleko lub śmietankę, a potem łącząc je z winem bądź cydrem. Jeśli chodzi o nazwę, człon sylla- pochodzi od Sille, regionu we Francji, znanego z produkcji win, natomiast „bub” to slangowe wyrażenie z czasów elżbietańskich, oznaczające napój z bąbelkami. Elżbietanie naprawdę poważnie podchodzili do bąbelków. Jednym z niezawodnych sposobów na uzyskanie idealnie spienionego mleka do drinka było wlanie go do naczynia bezpośrednio z krowiego wymiona… Mniejsza z tym jednak, Sille bub został wkrótce przemianowany na syllabub, a ludzie znaleźli lepsze metody na spienianie mleka.

Tom i Jerry

najdziwniejsze nazwy drinków

Tom i Jerry, choć kojarzą nam się przede wszystkim z postaciami z kreskówki, byli bohaterami powieści Pierce’a Egana „Life in London” z 1821r. Przedsiębiorczy autor rozreklamował swoją książkę wymyślając drinka i nadając mu nazwę na cześć tychże bohaterów. Obecnie drink stworzony podobno przez Egana uznawany jest za tradycyjny świąteczny napój, popularny zwłaszcza w środkowozachodnich stanach USA. Podaje się go w specjalnych miseczkach zwanych również Tom i Jerry, a powstaje ze zmieszania rumu, ciepłej wody lub mleka, ubitych jajek, przypraw i cukru. Brzmi bardzo świątecznie, prawda?

 

 

Zombie

Ten tropikalny drink, który robi się z różnych rodzajów rumu, soku z cytrusów i likieru morelowego, powstał jako… lekarstwo na kaca. Podobno Don the Beachcomber (słynny pomysłodawca i właściciel barów, restauracji i klubów w stylu polinezyjskim) zaserwował go klientowi, który przyszedł do niego na kacu, a wypiwszy miał powiedzieć: „Czułem się jak trup, a ten drink zrobił ze mnie zombie”.

 

Podobne wpisy:

 


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!

Jaki wpływ na dziesięcioletnie dzieci i ich przyszłość ma język, którego używają?

Jaki wpływ na dziesięcioletnie dzieci i ich przyszłość ma język, którego używają?

Jak wynika z badań nad populacjami imigrantów w Stanach Zjednoczonych, język, którym dziesięcioletnie dzieci posługują się jako swym głównym, może mieć wpływ na ich życie. Co więcej, dzieci pochodzące z krajów nieanglojęzycznych, a które zamieszkały na stałe w USA jeszcze przed ukończeniem dziesiątego roku życia, podążą w przyszłości innymi ścieżkami kariery niż te, które wyemigrowały po ukończeniu dziesięciu lat. Te drugie zwykle wybierają pracę związaną z naukami ścisłymi, czyli tzw. STEM (Science – nauka, Technology – technologia, Engineering – inżynieria, Math – matematyka), a zatem taką, w której nacisk na komunikację interpersonalną jest znacznie mniejszy.

Młodsi imigranci mają tendencję do wybierania podobnych zawodów jak ich rówieśnicy urodzeni w USA. Migracja w młodym wieku daje więcej możliwości wyboru ścieżki zawodowej.

dziesięcioletnie dzieci

Z badań wynika, że wiek dziesięciu lat to istotny moment w rozwoju, gdy chodzi o kompetencje językowe, a co za tym idzie – dokonywanie życiowych wyborów. Młodsze dzieci wykazują się większą łatwością w uczeniu się języka obcego po przybyciu do nowego kraju. Nauka angielskiego nie stanowi dla nich problemu, a komunikacja nie jest wyzwaniem, dzięki czemu łatwiej przyswajają informacje. Z kolei u dzieci starszych zmaganie się z językiem jest bardziej widoczne. Wtedy chętniej skupiają się na tym, co nie wymaga perfekcyjnej jego znajomości, wybierając matematykę i logikę albo rozwijając umiejętności fizyczne.

Sprawność w posługiwaniu się językiem nowej ojczyzny przez dziesięcioletnie dzieci zdaje się mieć wpływ na ich ścieżki zawodowe. Starsze dzieci raczej ukierunkowują się na takie, w których rozmawianie jest mniej istotne lub które pozwolą im na wykorzystanie umiejętności i zdolności przywiezionych z kraju ojczystego. Jeśli chodzi o dzieci młodsze, mają więcej czasu na aklimatyzację językową przed podjęciem decyzji dotyczącej wyboru pracy.

Skutek bliskości językowej

Bliskość językowa”, czyli stopień podobieństwa dwóch języków do siebie, również ma tu znaczenie. Imigranci pochodzący z krajów, których języki poważnie różnią się od języka nowej ojczyzny, mierzą się z większymi problemami związanymi z integracją. Różnica ta może mieć ogromny wpływ na ich los w nowym kraju. Dla przykładu: języki niemiecki i angielski są relatywnie podobne do siebie. Natomiast imigranci z krajów, w których używa się hiszpańskiego lub mandaryńskiego, mogą mieć mniejsze szanse na sukces na polu zawodowym.

Dlaczego jest to ważne zagadnienie

Obniżający się wskaźnik urodzeń przekłada się na dostępność pracowników w przyszłości. Tak samo niedobór wykwalifikowanych robotników sprawia, że problemy związane z imigracją pozostaną ważnym tematem dyskusji na najbliższe lata.

Mimo że badania sugerują, iż bliskość językowa jest ważnym czynnikiem dla udanej adaptacji imigrantów, wielu znakomitych specjalistów pochodzi z krajów, których język nie jest spokrewniony z językiem kraju imigracji. Na przykład państwa anglojęzyczne są często zależne od imigrantów z Azji w dziedzinach takich jak opieka zdrowotna, inżynieria i technologie.

Nie ulega wątpliwości, że nasza zdolność do komunikowania się mocno wpływa na kierunek, w jakim potoczy się nasze życie. Pewność siebie w posługiwaniu się językiem obcym w kluczowych momentach życia ma ogromny wpływ na decyzje podejmowane w przyszłości. Jako społeczeństwo możemy czerpać zyski z pomagania najmłodszym imigrantom w lepszej integracji, edukacji i rozwoju.

 

Podobne wpisy:


Tłumaczenia stron internetowych oraz tłumaczenia medyczne i prawnicze!

Zapraszamy do kontaktu poprzez formularz!